Same nowinki

Marzec23

Same nowinki 02

Jak tak na siebie patrzę. No ok, spodnie już tu na zdjęciach były. I indyjski szal. Cała reszta ma premierę. Na zdjęciach pierwszy raz. Jak ja dzisiaj do pracy po kilkudniowej wymuszonej stanem zdrowia przerwie. Oby nic nie wybuchło. Trzymajcie kciuki. Mam nadzieję, że nie czeka na mnie pogadanka na temat mówienia do klienta „per suko to możesz mówić do swojej żony” i takie tam. Oby. Nie lubię wracać po przerwie, nie lubię jak mnie długo nie ma i nie wiem co się tam dzieje. Po kilku dniach setki maili na służbowej skrzynce. Whatever.
Same nowinki 01

Przyznam że kwitnąć w domu z zapaleniem krtani się nieco stęskniłam za całym moim działem. Zdecydowanie starzeję się. Bo z tym, że jestem trybikiem w machinie korpo już się kiedyś zdążyłam pogodzić. Nie ma miejsca na bunty i tupanie nóżką. Nie ma po co.
Same nowinki 03

I patrząc na siebie nawet mi się taka wersja „elegantszej” mnie podoba. W całości. Z czarną marynarką, naszyjnikiem przywiezionym niegdyś z wyprawy w Himalaje i dredami. Tak mogłoby być.
Same nowinki 04

Same nowinki 05

Same nowinki 06

Paradise Circus

Marzec7

Paradise Circus 01

Dom wariatów, mówię wam. Prawdziwy. Nie dość że moje mieszkanie w tygodniu wygląda jak po armagedonie i przejściu huraganu, to i w życiu ogólnie tak musiałam się przez miniony miesiąc z głupotą innych i złośliwością zmagać. No bo jak inaczej to co się w moim życiu zadziało nazwać. Mogłabym kląć i bluźnić w poczuciu bezsilności. Ale nie. Zróbmy sobie dobrze – mówi do mnie R.
Paradise Circus 02

Dodajemy więc kilka niepotrzebnych rzeczy do małego i, i tak już zagraconego, jak niektórzy twierdzą mieszkania. Będzie jeszcze trochę – już mam w planach. Zaszywam się w sypialni jak w dziupli z komputerem na kolanach. Mruczę pod nosem, planuję. Zaklinam. Na szczęście nie rzeczywistość, mierzę się z tym co naprawdę jest. W ramach wprawy, poszeptuję pod nosem, z intencją że mi się ziści. A może kiedyś. Stawiam przede mną i R taki cel. Wariactwo. Ale czemu by nie, skoro oboje nas drażni wchodzenie w społeczne schematy. Mówię do niego „nie cudzołóż” – konkubinat to przecie grzech. Zwłaszcza że w naszym wieku, mając stałą pracę oboje powinniśmy się zdecydować na coś i określić. Zalegalizować nas, co kojarzy mi się jedynie z znaturalizować z „Seksmisji”. Za kastrację w związku jednak podziękuję, przecież jestem legalna.
Paradise Circus 03

W ramach „przedpremiery” Cypisek, który wpycha mi się do łóżka. To chyba w zastępstwie za chrystusa, którego nie zaprosiliśmy do naszej relacji, między nas. Mi smarkający kot naprawdę wystarczy.
Paradise Circus 04

Go green

Marzec4

Zawsze miałam ten „problem” że niewiele było mi trzeba do mieszkania. Ot, łóżko czy materac, trochę przestrzeni, mnóstwo spersonalizowanych drobiazgów. Pierwsze wnętrza o jakich myślałam – jeszcze ucząc się projektowania we WSAiS – zakładały tylko łóżko, huśtawkę na środku i część przeznaczoną na pracownię zastawioną płótnami i sztalugami. Jak wielu studentów nie zważa na wiele rzeczy, liczy się tylko zabawa, pasja, przyjaciele i inne górnolotne frazesy. Ale ponoć z czasem wszystko się zmienia. Wchodzi się w schematy: dom, mąż, dzieci, praca… Wszystko musi stać się poukładane i „normalne”. Shit, jak ja nie lubię tego słowa. Bardzo. To taki mój prywatny resentyment, zawleczka granatu, punkt zapalny do buntu. Pokoje mieszkalne zamiast kłębowiska brudnych ciuchów i notatek z wykładów zaczynają przypominać katalogowe obrazki: nowoczesna meblościanka z BRW czy innej Agaty, stoliczek, na środku storczyk, na serwetce – bo jak to tak, stolik bez serwety. Blaty wybłyszczone. I wszystko byłoby ok, nikomu nie można zabraniać własnych gustów, gdyby nie zapadanie w jeden przyjęty schemat z którego próbując się wychylić wystawiasz głowę pod społecznościowy topór. Każdy wie lepiej jak powinnaś i jak wygodniej będzie ci się mieszkać. Naprawdę każdy tylko nie ty. Łatwiej więc robić wnętrze pod kogoś. Pod czyjeś uwagi i gusta. Samemu czasem można zbyt mocno polecieć.
Go Green 01

Go Green 02

Go Green 03

Go Green 04

Go Green 05

Go Green 06

Chociaż naprawdę nadal nie widzę niczego nieodpowiedniego w „ombre walls” ani w uchwytach szafek zrobionych z starych łyżek. Ani w wiszących w kątach paprotkach. Sama w obecnym naszym mieszkaniu tu ówdzie pod sufitem różne pnącza podwieszam.
Go Green 07

Go Green 08

A mebelki, uchwyty, wannę na lwich łapkach, indyjskie miedziane donice i inne wiszące kurki-sznurki-pierdółki modelowałam sama zamiast robić kopiuj-wklej z darmowych bibliotek do 3d więc jestem z siebie umiarkowanie dumna.
Go Green 09

Update raz!

Luty14

Ostatnie kilka dni mogę traktować w kategorii mojego święta. Takiego tylko dla mnie. Nie dla żadnych par, małżeństw, zakochanych, randkowiczów. Nic czym mogłabym się chociaż z drugą bliską osobą dzielić i być w tym razem. Zawsze nie lubiłam tego udawania – że jest ok, że wspaniale, że świetlana przyszłość i życiowy sens. Audyt w firmie był, audyt sobie pojechał. Sprawdził ponoć co ma u nas do sprawdzenia. Szkoda że nikt mi w międzyczasie zdjęć nie zrobił jak pomykałam bocznymi korytarzami w elegantszej marynarce i białej bluzce, byle by się obcym pod oczy nie wstawiać i nikt mnie nie zapytał jaka jest procedura na blablabla… Dredków i tak się już wcześniej, późną jesienią pozbyłam, w tym samym dokładnie czasie kiedy kupiłam ciemną marynarkę. Próbowałam zostać w pracy jednym z kierowników. No cóż… No to dzisiaj zamiast „dating” z okazji komercyjnej nagonki na wyrażanie uczuć, miłość, romantyczne uniesienia i inne takie mały „update” mojego wizerunku, mimo że do pracy chodzę tak już od tygodnia.
Update raz! 01

Choć w zasadzie czemu by nie. Takie święto to może być niezła okazja do bycia obdarowanym. Patrząc na zdjęcia… hmmm… szaliczek prezent, torebka prezent, tybetańska bransoleta też prezent. Może być dla niektórych sparowanych niezły podarunkowy biznes. Czas jakiś temu przecież sama dostałam na święto zakochanych mikro-szlifierkę Dremla. Szkoda że ostatnio nie rzeźbię i często nie używam. Jakoś tak i innymi rzeczami człowiek pochłonięty.
Update raz! 02

Update raz! 03

Update raz! 04

Update raz! 05

Update raz! 06

Druga nau(cz)ka

Luty7

Czasami coś mi się wydaje, przenoszę swoje wartości na sytuacje zastane. Nic bardziej mylnego. Wściekam się tylko sama na siebie – jak mogłam nie zauważyć kilku błędów. No trudno. Tak już zrobiłam – tak więc zostanie. Kolejna wyciągnięta – ciekawe na jak długo – nauczka. Rozkręcam się coraz to bardziej. Jak widać.
Druga nau(cz)ka 01

Druga nau(cz)ka 02

Druga nau(cz)ka 03

Druga nau(cz)ka 04

Druga nau(cz)ka 05

Druga nau(cz)ka 06

Druga nau(cz)ka 07

Druga nau(cz)ka 08

Druga nau(cz)ka 09

« Older Entries










Akcja: Nie kradnij zdjęć!


adopt your own virtual pet!