Oczy złe

Lipiec28

Nie narzekam ostatnio. No prawie. Temperatury w okolicach trzydziestu stopni nie są dla mnie obojętne. Zresztą nie tylko dla mnie. Rozleniwiona duchotą ledwie jestem w stanie zająć się czymkolwiek. Hmmm, to był w sumie ambitny plan na zakończony weekend. Nic z tego. Ledwie udało mi się ogarnąć mieszkanie, zrobić porządki przy maszynie, podszyć kilka ciuszków. Imprezy, wyjazdy, moczenie tyłka w jeziorze. Nic z tego. Nic a nic. Pocieszam się długimi dniami z których coś tam jeszcze próbuję wycisnąć. Powietrze z gorąca paruje. Przemieszczam się wieczorami. Łapię ostatnie promienie światła.
Oko złe 01

Łamie zasady. Bo jak to tak. Zieleń z niebieskim. Z granatem właściwie… mruczę do siebie, i nie zieleń tylko militaria. Nie wiem czemu ale nieodłącznie kojarzą mi się z latem.
Oko złe 06

Granat, żółć, czerwień. Wszystko mi wbrew „zasadom” pasuje.
Oko złe 03
Nawet hamsa. Ostatnio przeze mnie na tyle koszulki wybarwiona.
Oko złe 02

I torba z intensywnymi przeszyciami.
Oko złe 05

Nawet papierowa bladość skóry.
Oko złe 04

Go Basic!

Lipiec22

W życiu kobiety często nadchodzi taki moment kiedy staje przed szafką z już tradycyjnym i niemal sakramentalnym „nie mam w co się ubrać”. Bzdura, nieprawdaż, zwłaszcza kiedy szafka nie domyka się już z nadmiaru ciuszków. Bluzeczki, spódniczki, spodnie w różnych krojach, kolorach i wzorach… A i tak nie ma w co się ubrać. Z wzorzystymi etno ciuszkami jest ten problem, że są tak intensywne iż trudno dobrać do nich cokolwiek innego. Gotowe zestawy, ciągłe pilnowanie się aby nie przesadzić z ilością i nagromadzeniem wzorów. Brakowało mi zawsze bazy. Odkąd pamiętam większość moich rzeczy była „zbyt bardzo”. W ostatnich miesiącach więc zaczęłam uzupełniać możliwość ciuchowych kombinacji o jednobarwne topy, z których to z kolorową i wzorzystą resztą i odpowiednią ilością biżuterii można stworzyć ubraniowe cuda.
Go Basic! 01

Szary tank top pojawił się przypadkiem, przy okazji. Szukając po sklepach rzeczy dla R, od którego de facto przykład w tym względzie brać powinnam – nie widziałam go jeszcze nigdy w rzeczach we wzorki które pasują tylko do jednego zestawu. Korzystając więc z okazji zaopatrzyłam się w topy dwa – szary i czarny, nie mówiąc już o jeansowych spodenkach które ostatnio pokazywałam. Przyda się w szafce, zawsze. Zwłaszcza przy takich upałach.
Go Basic! 02

Tak jak militarna spódniczka. Powtarzam się z pewnością, ale mam problem z znalezieniem odpowiedniego kroju krótkich spódnic dla mnie. Nigdy nie wiem. A militaria lubię, od dawna. Poza tym to sama wygoda kiedy wszystko mogę wreszcie upchać po kieszeniach. I kiedy wszystko bez problemu do siebie pasuje. A etniczny look można podkręcić zieloną masajką na szyi i zakręconymi kolczykami od R.
Go Basic! 03

Gorąc prawdziwy

Lipiec6

Już myślałam że się nie doczekam patrząc na arktyczną wręcz pogodę za oknem jaka zapanowała po pierwszej połowie czerwca. Nosz żeby latem w sweterku i obwiązana szczelnie szalem biegać! Uderzyło tak, że nawet się nie spostrzegłam. Powietrze ciężkie, nie ma czym oddychać. Leniwie siedzę na łóżku kojąc oczy zielenią – w zasadzie wszech obecną w moim otoczeniu. Mruczę pod nosem coś o „niechcemisię” i „zaciepłożebyjeść”. Bo to prawda. Aż do wieczora. Bo wieczorem można w końcu wychylić nosa z zaciemnionych czterech ścian. Kiedy ostre słońce już chowa się za horyzontem iść pooddychać zapachem łąk.
Gorąc prawdziwy 01

Myślałam już powoli że tego lata nie uda mi się założyć krótkich spodenek. Zwłaszcza tak krótkich. A to najnowszy pomysł R.
Gorąc prawdziwy 02

Zakupy z nim bywają niebezpiecznie, kiedy to zamiast ubrań dla niego wracam do domu obładowana ciuszkami dla siebie. I to takimi których sama bym sobie nie kupiła. Bo jak to tak? Spodenki takie krótkie i do tego z jeansu?
Gorąc prawdziwy 03

Szczerze mówiąc to do tego topu właśnie o takich myślałam. Prostych, tak pospolitych, że przy wzorzystej, charakterystycznej górze nie sprawią wrażenia przesytu.
Gorąc prawdziwy 04

Gorąc prawdziwy 05

A i tak jest intensywnie. Tak jak intensywna jest lipcowa pogoda.
Gorąc prawdziwy 06

Gorąc prawdziwy 07

Gorąc prawdziwy 08

Gorąc prawdziwy 09

Gorąc prawdziwy 10

Chmur wędrowanie

Czerwiec24

Z urlopowego marazmu udało mi się wyrwać prawie że pod koniec dni wolnych. Fakt, że wylegiwanie się w łóżku z kubkiem kawy i patrzenie na zmieniające się za oknem światło jest przyjemne. Ciepło, miękko i przytulnie, zwłaszcza w mojej sypialnianej norce. Niemniej świadomość przeciekającego przez palce czasu zaczęła być coraz bardziej dotkliwa. No bo.. co ja powiem po powrocie do pracy. Czym polansuje na pytanie „gdzie byłaś”? Niczym, i jakoś to nie robi na mnie wrażenia i nie wpędza w poczucie czegokolwiek. Zresztą ja nie mogę wyjeżdżać z domu z powodów różnych. Żeby jednak nie przespać wszystkiego założyłam sobie jakiś plan działań i twórczych aktywności. Było twórcze gotowanie, trochę rysunku, i zgodnie z założeniami zabrałam się też za szycie. Szkoda w końcu żeby Viking stał taki samotny i opuszczony w schowku. Miałam plan. Od dłuższego czasu zresztą, więc w końcu zamiast narzekać na brak czasu, brak miejsca i brak możliwości rozłożyłam materiał, poszukałam miary krawieckiej i wzięłam sprawy w swoje ręce. Założenie było takie, że uszyje sobie wdzianko. Etnizujące w stylu, autorskie wdzianko. No i miało być dość dopasowane tu i ówdzie ;)
Chmur wędrowanie 01

Nie do końca jeszcze znam się na materiałach i mam co do nich wyczucie. Właściwie to ja wcale nie mam pojęcia o tym jaka tkanina na co się nada a wrodzonego wyczucia w tej materii u mnie tyle co u słonia w składzie porcelany. Przypłaciłam już to kiedyś popsutymi metrami materiału który nijak nie chciał być czymś innym. Ale to historia. Lata temu, jeszcze korzystając ukradkiem z domowego, wiekowego Łucznika. Eksperymentuję więc. Z grubością materiału, kolorem, który jednak jest zbyt ciemny i ponury, krojem, szyciem bez wykrojów. No i w końcu z dopasowaniem reszty ubioru.
Chmur wędrowanie 02

Chociaż jak na pierwszy żakiet/kurtkę czy jeszcze jakkolwiek inaczej można to wdzianko nazwać nie powinnam narzekać. Z efektu końcowego jestem zadowolona.
Chmur wędrowanie 03

Debiut w zestawieniu z jasną zwiewną spódnicą i butach z drewnianą wkładką na ciężkim koturnie które bez dwóch zdań są dla mnie w wyrazie jak wycięte z japońskiej kreskówki. A takie obrazki bardzo lubię. Zostawiam więc was z sporą ilością zdjęć najnowszego uszytku.
Chmur wędrowanie 04

Chmur wędrowanie 05

Chmur wędrowanie 06

Chmur wędrowanie 07

Chmur wędrowanie 08

Chmur wędrowanie 09

Chmur wędrowanie 10

Zdjęcia częściowo zrobione przeze mnie, częściowo przez R.

Zlot czarownic

Czerwiec21

Wytrzymałam już niemal tydzień bez późno wieczornych koncertów i nocnych powrotów do domu. Cóż. Z trudem żyję. W ustawianiu mnie do pionu pomaga zestaw codziennych zajęć. Czynności które wykonać muszę i już. Znowu nie ma na blogu zdjęć, opisów i relacji z koncertów. A po co – myślę sobie. Festiwal jest szczegółowo omówiony w wielu lokalnych portalach, zdjęcia na Ethno Portowym profilu, a mnie się po prostu już nie chce bujać po mieście z aparatem w torbie. Raz że waży. Bo lustrzanka musi odpowiednio ważyć. Dwa że trzeba uważać żeby w ferworze imprezy nie potłuc i nie zgubić. No i jakoś tak wole bardziej uczestniczyć w oglądaniu koncertu niż patrzeć z perspektywy szukania dobrego kadru przez obiektyw aparatu.
Zlot Czarownic 01

Nie omieszkałam jednak zadbać o to, aby mieć w końcu wspólne zdjęcie z Patrycją.
Zlot Czarownic 02

Najlepiej w rogalińskiej dąbrowie. Na prastarej łące. Jak dwie czarownice, jak to po zdjęciach się okazuje ;)
Zlot Czarownic 03

Bardzo zależało nam aby pokazać jej, skoro już przebyła taki szmat drogi, to właśnie miejsce.
Zlot Czarownic 04

Według nas… magiczne. Bo jak inaczej się czuć w otoczeniu niemal tysiącletnich dębów. Szkoda że to nie sezon na bociany.
Zlot Czarownic 05

No nic to. Trudno. Zatem na łące jedynie dwie wiedźmy ;)
Zlot Czarownic 06

Zdjęcia robione przez R.

« Older Entries










Akcja: Nie kradnij zdjęć!


adopt your own virtual pet!