Retrospektywa

Sierpień25

Pozwalam sobie czasem spojrzeć wstecz – chociaż staram się tego unikać. Niezdrowo. Rozmyślanie „co by było gdyby”. Jak śpiewał klasyk „…gdyby matka miała **ja to by była ojcem”. Taka trochę gender ta przyśpiewka w świetle ostatniego szczucia ludzi na siebie. Tracenie czasu na teoretyzowanie co mogłoby się stać, gdyby kiedyś tam w przeszłości nie stało się coś innego albo w wersji w której wydaje nam się, że coś od nas zależy – co by się mogło stać gdybym podjęła szereg innych decyzji. Alternatywne rzeczywistości, mnożenie równoległych światów. Świetny film w tej tematyce ostatnio widziałam, tak swoją drogą. Polecam, takie delikatne sci-fi. A my z R jako koneserzy gatunku, tylko gwiazdy i kosmos byśmy oglądali.
Retrospektywa 01
Tak ciągnąc temat własnych wyborów, wybujałych wyobrażeń że jesteśmy panami losu i wracając do teorii uczonych z jednego z wcześniejszych wpisów mam świadomość że wiele rzeczy nie mogło by się stać gdyby nie wcześniejsze sytuacje… aparaty fotograficzne pamiętam w moich rękach od zawsze. Mówiłam, ciągnie nas w to co znamy, co wchłoniemy za dzieciaka. Odkąd więc pamiętam miałam jakiś aparat. Jestem dzieckiem szczęścia w tej materii. Zdecydowanie. Zbyt stara na małpki i idot-kamery, zbyt młoda na możliwość pierwszego kontaktu z fotografią przez cięższą lustrzankę. Mogłam zaczynać zabawy z małym śmiesznym aparatem na klisze.
Retrospektywa 02
36 klatek miałam do dyspozycji. Tylko tyle i aż tyle. I wieczny problem, braku korespondencji pomiędzy tym co ustawiam na aparacie a tym co w rezultacie naświetli mi się na 36 mm obrazku na rolce filmu. Teraz jakby łatwiej.
Retrospektywa 03
Tak samo jak z wieloma innymi rzeczami. Jak z piercingiem, syntetycznymi dredami, tatuażami na całą rękę. Nie ma co udawać że kiedyś było lepiej, mam wrażenie że wszystko było mniej społecznie akceptowane. Z drugiej strony mniej też było kontrastów i nagonek na osoby które się od nas różnią. A może tylko mi się wydaje.
Retrospektywa 04
Teraz można być kim się chce. Tak przynajmniej krzyczą kolorowe hasła i obrazki w mediach społecznościowych. Nie mniej, nie powiem korzystam. Chodzę na „niedzielne spacery” z wytatuowanym rękawkiem z dirrtytown clothing. Tym razem z kotkiem. A ja lubię kotki. I fajne jest to że codziennie można mieć inny wzorek. Jakby kogoś kusiło gorąco polecam.
Retrospektywa 05
Retrospektywa 06
Retrospektywa 07
Zdjęcia w wykonaniu R :*

Upozorowanie

Sierpień19

Kiedy byłam kilkanaście lat młodsza (wow, jak to teraz brzmi) wydawało mi się że wszystko co robię muszę robić na maxa. Do granic możliwości. Tak aby nikt mi nic nie zarzucił. Tak żeby nikt mi nie powiedział że coś udaję. A to w subkulturze metalowej zdarzało się często. To znaczy nie udawanie, ale zarzucanie komuś że czegoś nie powinien, że czegoś mu nie wolno i że wcale w głębi serduszka nie czuje tego mroku, a po wakacjach moda na czarne ciuszki i ciężkie buty mu minie. Wszystko musiało być prawdziwe i… No właśnie, i z czasem po upływie kilku dobrych lat głupie mi się to wydaje i naiwne. Takie ograniczanie sobie wyboru. Nigdy do końca nie mogłam się w tym odnaleźć. Fakt, zawsze gdzieś tam oscylowałam w innym kierunku. Tym łatwiej mi było wyjść ze schematu im więcej różnych rzeczy robiłam poza udowadnianiem sobie czegokolwiek. Dawno już zresztą przestałam uważać że dredy muszą być w pełni naturalne i na zawsze. Z dobrych kilka lat temu, nawet zresztą jak miałam własne, nie przyszłoby mi na myśl żeby komukolwiek zarzucać przedłużanie syntetykami. A zresztą, co tu mówić – dredloki od kilku miesięcy towarzyszą mi na stałe. Czasem tylko je przeplatam żeby ograniczyć odrosty.
Upozorowanie 01

Absurdalnie – kiedy ich nie mam, moi przełożeni w pracy zwracają mi uwagę. Powinno być ponoć odwrotnie. Wszakże to alternatywne fryzury, kolory włosów, piercing i inne tej maści przejawy własnego stylu w pracy są ograniczane i mogą być problemem. Doskonale zdaję sobie z tego sprawę. To, że teraz mi wolno, nie oznacza że kiedy zmieni się kadra zarządzająca dalej będzie to co najmniej tolerowane. Tak samo rzecz ma się tatuaży. Czy chciałabym coś więcej niż ten maleńki stempelek na prawym ramieniu który mam od lat. Może… Przyznam szczerze. Może tak. Niemniej póki co, tak jak z dredkami zrobię to na inny sposób. Na rękawku.
Upozorowanie 02

Rękawki z tatuażem kusiły mnie od kilkunastu tygodni jak nie dłużej. Przeglądałam zdjęcia, profil firmy na DaWanda, profil na facebooku. Rewelacja, mówię wam rewelacja. Wzory, rozmiary, profesjonalne zdjęcia. Wszystko jasne i bez niemiłych niespodzianek. Jakby się ktoś nad takim „tatuażem” zastanawiał to z całego serducha polecam. Można je kupić tu: dirrtytownclothing.pl
Swoje dostałam od prowadzących dirrtytown clothing Agi i Arcziego. Dzięki, są naprawdę piękne.
Upozorowanie 03

Upozorowanie 04

Upozorowanie 05

Upozorowanie 06

Upozorowanie 07

Upozorowanie 08

Zajawka…

Sierpień18

… i nie powiem na razie więcej nic. Nic, a nic. Taka paczka, do mnie przyszła ostatnio. W środku śliczności. Ale to później, teraz ciiii…
Zajawka... 01

Zajawka... 02

Zajawka... 03

Moje świętości

Sierpień7

Myśląc cokolwiek o wczesnym dzieciństwie, o szczenięcych czasach kojarzy mi się to z latem. Zdecydowanie. Utkwiły mi w pamięci obrazki, utkane z wrażeń. Tak silnie że przypominam sobie nawet zapach zakurzonego dusznego powietrza podczas dwumiesięcznych upałów. Żar lejący się z nieba i blokowisko na którym mieszkałam i „Lato z radiem”. Do dziś uśmiecham się mimowolnie kiedy słyszę „leto z rozhasem” mimo iż nie posiadam u siebie radia ni telewizji. Zawsze w radiowej audycji promowane te same piosenki. Sprawiały wrażenie że muzyki wtedy było tak mało, tak niewiele utworów przedostawało się na antenę.
Moje świętości 01

Podobno młodzi ludzie do pewnego wieku chłoną wszystko bezrefleksynie, jak gąbka nasiąkają. To by może tłumaczyło wszystkie niezrozumiałe fascynacje, rzeczy o których mogę powiedzieć że mnie interesują, bardzo, bardzo chociaż nijak nie jestem w stanie wytłumaczyć dlaczego akurat to. Profesorowie (już doktorowie 😉 ) na etnologii wkładali nam do głów że z dzieciństwa biorą się właśnie jednostkowe upodobania. Lubimy to co już znamy, do czego jesteśmy przyzwyczajeni, powielamy wzorce zachowań.
Moje świętości 02

Pamiętam z radia piosenkę – ba pamiętam wiele piosenek z „leta z rozhasem” i programu pierwszego radia – piękną już dla mnie wtedy, hipnotyzującą. Utwór który odcisnął się we mnie piętnem we mnie i utkwił w pamięci. Wdarł się w sam środek wspomnień, tak że nie mogę go wyplenić. (A i w sumie nawet nie chcę). Słyszałam go za dzieciaka, latem w radiu. Cudowny. Szukałam go potem czas jakiś. Było to wtedy znacznie trudniejsze – czasy bez internetu, bez jutuba, czasem z tylko jednym telefonem stacjonarnym na kilka okolicznych mieszkań. Mgliście pamiętałam nazwę. Gdzieś słyszałam cover który utwierdził mnie w tym czego szukam. Co prawda nie dorasta w żaden sposób do starszego o pięć lat utworu – ale przynajmniej wiedziałam konkretnie że to jest to. Dopadło mnie po kilku latach kiedy dawno zapomniałam o tym kawałku – jak zwykle w życiu kiedy dajemy spobie spokój nagle dostajemy to za czym goniliśmy cały czas.
Moje świętości 03

Może głupio przyznać jak naiwnie jako dzieciak działałam na skojarzeniach. „Pan samochodzik i templariusze” serial którego nie pamiętam i na pewno jako dzieciak nie widziałam go w całości (do dziś również nie), w dodatku z radia sączący się magiczny utwór mający w tekście słowo „temple” – działało na wyobraźnię. Jak nic! I chociaż dziś już nie mogę powiedzieć że tematyka templariuszy, zakonów rycerskich i wojen krzyżowych to mój konik – wiadomo, wiedza nie pielęgnowana zanika – nadal z błyskiem w oku patrzę na wszystkie filmy osadzone w realiach średniowiecznego bliskiego wschodu. Nawet jeśli przez znawców kina i historyków zostały okrzyknięte ściemą i kiepszczyzną. (Na szczęście dla mnie nie przyjmuję jednak bezkrytycznie takich dzieł jak „Kod Da Vinci” szukając tam wskazówek.) Pamiętam urywki z odcinka serialu kiedy pan Samochodzik szukał Bahometa, który ponoć pojawiał się pod postacią kozła, tudzież czarnego kota którego trzeba było całować w dupę by oddać mu cześć – jak pamiętam z jednej z przeczytanych na ten temat książek. Nic dziwnego że kilka lat później bezkrytycznie spodobał mi się kawałek Samaela „Baphomets Throne” z płyty „Ceremony of Opposites” jak i całe to metalowe ciężkie granie. Naprawdę słuchając z fascynacją za dzieciaka goth-metalowego kawałka z wokalami orientalnej Ofry Haza to nic dziwnego. Tak samo jak i inne moje zainteresowania.
Moje świętości 04

Moje świętości 05

Moje świętości 06

Magiczne zdjęcia zrobione dla mnie przez R.
Moje świętości 07

I do posłuchania „Temple of love”

Nie-wielka oczekiwana

Sierpień2

Nie-wielka oczekiwana 01

Odebrałam* z warsztatu samochód. W końcu. Kilka tygodni temu. Przesiadając się i tak w ostatnich tygodniach z R z własnych czterech kółek na… jeszcze fajniejsze własne cztery kółka (R też, tak jak ja pocina do pracy na rowerze – wspominałam już o tym) nie robiliśmy sobie z tego „wielkiej oczekiwanej”. Jest spowrotem i jeździ, całkiem nieźle, zdecydowanie bardzo ok. Można czasem jak pada podskoczyć do pracy, zawieźć zwierzęta do lekarza albo pojechać kawałek dalej niż dali byśmy radę na rowerach.
Nie-wielka oczekiwana 02

Po wypadku nie jeździłam. Nie dlatego żebym się bała, miała uraz czy przysięgała sobie że już nigdy na rower nie wsiądę – nic z tych rzeczy. Żeby nie brać „el-cztery” uczyłam się znowu komunikacji miejskiej. Przymusowo. Wkurzałam się na przystankach że nie jedzie, albo że czas przejazdu nie ode mnie zależy. Do szału doprowadzały błędnie wyliczone przez specjalistów od komunikacji przesiadki na teatralnym, no i zaczepiające mnie fundraiserki z światowej organizacji. Nie spoufalam się z obcymi na ulicy, nie jestem joł-joł-przybij-piątkę, i nie legitymuję się dowodem osobistym udowadniając ile mam lat, bo nie wyglądam. Szit. Na rowerze tego nie uświadczałam, nie byłam zmuszona do wchodzenia z ludźmi w interakcję. Prawie wcale. Samochód daje to samo poczucie spokoju. I można jechać szybciej i dalej. Chociażby na kilka godzin z aparatem pospacerować po deptaku i rynku w Lesznie.
Nie-wielka oczekiwana 03

Nie-wielka oczekiwana 04

*właściwie to R odebrał bo to on oficjalnie jest właścicielem.

« Older Entries










Akcja: Nie kradnij zdjęć!


adopt your own virtual pet!