Wszystkie drogi…

Kwiecień6

Mawiają że prowadzą do Rzymu. Ja twierdzę że do Poznania. Wszystkie drogi prowadzą do domu. I gdziekolwiek bym była w domu zawsze jest najlepiej.
Wszystkie drogi... 01

Żadna tam Praga, ani inne takie. Nawet dzisiejsza „wycieczka” do Pyzdr zakończyła się powrotem główną trasą do naszego miasta. Pyzdry nas nie pozamiatały wizualnie, a na internetach pisali że tak pięknie. Że stare wiatraki wzdłuż ulicy i prawdziwy Holender. Znaczy się wiatrak typu holenderskiego. I uliczki i kościoły… i bla bla bla. Wszystko ch! – jak śpiewały kiedyś Elektryczne Gitary.
Wszystkie drogi... 02

Pokręciliśmy się po miasteczku, po to żeby wrócić do domu. Zahaczając o Śródkę. Chyba najstarszą część miasta. Niestety po drugiej stronie naszej małej metropolii. Zresztą jaką część miasta jak to do Poznania włączone zostało dopiero w 1800 roku.
Wszystkie drogi... 03

A takiego fajnego mostu to nie było tu długo długo… Był co prawda gdzieś indziej, kawałek dalej i w dodatku przeznaczony do rozbiórki bo przejazd po nim samochodem ponoć przestawał być bezpieczny. Teraz stoi sobie tu. I w zasadzie dobrze. Jest gdzie focie robić ;) Tylko nazwę mógłby nosić inną.
Wszystkie drogi... 04

Zakochani biorąc przykład z innych miast przypinają na nim opisane inicjałami i datami kłódki. Ciekawe czy potem je odpiłowują?
Wszystkie drogi... 05

A może mają na to jakieś inne sposoby…
Wszystkie drogi... 06

Ujęcie drugie

Kwiecień4

Wiedziałam że żakiet pojawi się na zdjęciach jeszcze raz. I to bardzo szybko. Od momentu zakupu wiedziałam, że jeżeli jego rozmiar mnie nie oszuka będzie moim ulubieńcem. Ba, nawet miałam tą świadomość przed kliknięciem. Nic więc dziwnego że po kilku dniach znowu jest bohaterem moich zdjęć.
Ujęcie drugie 01

Tym razem fotki zrobione przeze mnie. Poprzednie te z przedostatniego wpisu są dziełem R.
Ujęcie drugie 02

Drugim ujęciem żakiet pokazać mogę już w nieco innym towarzystwie. Zupełnie innym niż beżowe chinosy i pałeczki-szpile we włosach. Szpile a jakże również się pojawiły w nazwiązaniu do chusty. Albo raczej chusta w nawiązaniu do nich.
Ujęcie drugie 03

Ponoć kojarzą się jednoznacznie… Hmmm, … z dzikimi zwierzętami? Bo naprawdę wielu innych skojarzeń nie mam. Moja wyobraźnia w tym zakresie zbyt uboga – na szczęście. Nie widzę więc też problemu by chodzić w nich do pracy. Czy w ogóle żeby w takich panterowych szpilach chodzić.
Ujęcie drugie 04

Powtarzalność

Kwiecień1

Jest taki cykl w życiu, wszystko zatacza krąg. Wszystko wraca. Kto nie wierzy w reinkarnację i całe te mistyczno-duchowe pierdoły o powrotach w kolejnych wcieleniach i o kręgu życia może sobie w zamian popatrzeć na modę. Nie żebym miała o niej jakieś szczególne pojęcie, bo zawsze (nie powiem z pewną dumą ;) ) twierdzę że jestem poza nią, że ja to ja. Ale, jeżeli ktoś śledzi trendy i wybiegi to i zauważyć może, że co jakiś czas wszystko się powtarza. Były dzieci-kwiaty wyjęte żywcem z lat sześćdziesiątych i inspiracje Indiami i etno. Był minimalizm, przewinął się też gdzieś ostatnio w modzie grunge. Jakby nie patrzeć wszystko to samo.
Powtarzalność 01

Patrząc na zdjęcia, jeszcze nawet mając je na wyświetlaczu aparatu wiedziałam, że to już było. Oczywiście. Może w trochę innej formie, z innymi nieco dodatkami ale było. Zwłaszcza połączenie musztardowych spodni z takimiż samymi butami i waterfalowej narzutki. BTW uwielbiam nowotwory językowe i domowej roboty słowotwórstwo. Tak, taki zestaw gdzieś już widziałam i żeby gadanie o cyklach życia i kręgu nie było takie gołosłowne to było to dokładnie rok temu.
Powtarzalność 02

Nie nosiłam wówczas jeszcze t-shirtów z napisami. W ogóle nie jestem zwolenniczką napisów i ideologii na bluzkach, ale ta mnie urzekła, skubana, no. Nie miałam zaplecionych dredków i w ogóle słabo kojarzę jaką nosiłam wówczas torbę. Niemniej podobna narzutka również z gamy niebieskości już tu była.
Powtarzalność 03

Ale nie taka, takiej jeszcze nie miałam, powtarzając sobie zakupowe truizmy po kupieniu kolejnej zajmującej miejsce w szafie szmatki.
Powtarzalność 04

Oswajanie

Marzec22

Myślę, że wiosna zwykle przynosi zmiany. W końcu to takie odrodzenie. Po zimowej stagnacji. Koło roku wciąż zatacza bieg. O kolejną jestem starsza mimo iż, urodziłam się późną jesienią.
Oswajanie 01

O ile nowe spodnie w nieco zmienionym stylu (nigdy do tej pory nie nosiłam marchewek) już pokazywałam we wcześniejszym wpisie, tak o dość istotnej rzeczy która będzie znacznie, naprawdę znacznie wpływać na mój wygląd ostatnio przemilczałam. Nie pochwaliłam się też na zdjęciach. Na corocznych badaniach pod kątem zdolności do pracy po minie lekarza wiedziałam, że mi tego nie popuści i w końcu powinnam zadbać o korekcję wzroku. Tak jak do tej pory udawałam, że mnie to nie dotyka.
Oswajanie 02

Dotyka. A jakże! Do tego stopnia że muszę się na nowo sama ze sobą oswajać. Spoglądam ciekawie w lustro, podpatruję siebie w odbiciach szyb. Przyzwyczajam się. Mimo chwilowych zawrotów głowy i problemów z patrzeniem przez szkła na monitor.
Oswajanie 03

Do samego wyboru oprawek podchodziłam jak pies do jeża. Mruczałam do siebie że później, że po „matki boskiej pieniężnej”, że nie teraz. Do salonu optycznego skręcałam dziesiątki razy takie to dla mnie traumatyczne było. Któregoś dnia w końcu przy trzeciej tam wizycie pomarudziłam, poprzymierzałam masę różnych typów i modeli w asyście sprzedawcy. Aż w końcu wybór we mnie dojrzał do tego stopnia że mogłam złożyć zamówienie. Różne są podejścia, jak i różnorodne zamówienia. Począwszy od prawie niewidocznych ramek ze szkłami oprawionymi na żyłkach, skończywszy na wielkich zwracających uwagę nerdach. I w sumie śmieszne to trochę dla mnie jak wpadam czasem przypadkiem na Allegro na aukcję z wielkimi plastikowymi okularami dla hipsterów. Bez korekcji, bez potrzeby, tak tylko żeby sobie tak „alternatywnie” i mądrze wyglądać. Dla mnie i tak swego rodzaju trauma, mimo że dzielnie je oswajam.
Oswajanie 04

Na szybko

Marzec14

W ciągu ostatnich miesięcy nauczyłam się żyć w biegu. Wyciskanie na maksymalnych obrotach każdej minuty w ciągu dnia dało efekty. Zdjęcia na blogaska potrafię zrobić w ciagu niemal dwudziestu minut. Po drodze do pracy, na szybko.
Na szybko 01
Zakładałam, że będę mieć na to więcej czasu, ale cóż… życie pisze inne scenariusze. Zupełnie. I choć czasem całkiem przewidywalne to i tak burzą jakiś tam ustalony plan dnia. Założenia były inne, miałam mieć więcej czasu żeby pierwsze wiosenne zdjęcia sobie ładniej zrobić, bardziej przemyślanie. Ale wyszło tak. No cóż, niech będzie.
Na szybko 02
Głupio by było, tak sobie myślę poświęcać dobro jednego z mieszkających u mnie zwierzaków z powodu jakiś tam zdjęć. Jakoś tak nie bardzo. Nauczyłam się więc, zresztą to już wcześniej, nie spinać się zbytnio z powodu braku zdjęć i postów na blogu. To nie zawody na ilość. Naprawdę. Ani żadna praca z tym związana. Chociaż sporo dziewcząt, podobno jako pracę chciało by blogaska traktować. Czasem mam wrażenie że najważniejszą zakładką na niektórych blogach jest „współpraca” i „kontakt”. Naprawdę.
Na szybko 03
W drodze więc do swojej prawdziwej pracy udaje mi się w dość urokliwym miejscu zatrzymać na chwilę. Na kilka szybkich zdjęć. I w sumie ok. Tylko ciężko trochę z aparatem do pracy biegać.
Na szybko 04

« Older Entries









Akcja: Nie kradnij zdjęć!


adopt your own virtual pet!