Przytul(m)nie

Listopad19

Jedną z zalet coraz zimniejszych dni jest możliwość noszenia futerka. Jak każdej wiewiórce i kotkowi przystało. Rzecz jasna że moje futerko jest jak ja w pełni wegetariańskie. Futerkiem jest li tylko z nazwy. Niemniej nosząc je czuję się jakby cały świat otulał się ciepłym kokonem. Mimo coraz niższej temperatury i mimo spowijających ulice szarości. Czuję się w mieście naprawdę przytulnie.
Przytul(m)nie 01

Przytul(m)nie 02 Przytul(m)nie 03

Przytul(m)nie 04

Przytul(m)nie 05

Przytul(m)nie 06

Przytul(m)nie 07

Splot faktur

Listopad8

Nie myślałam nigdy o ubiorze w ten sposób – przyznam szczerze. Faktury, mięsistość materiału, grubość splotu, połysk. Nie. Zaprzeczam kręcąc głową. To dobre w marketingu, na stronach ciuchów z sieciówek, pośród poetyckich opisów sukienek z wytłaczanym wzorem, tkanin w trójwymiarze. I nawet nie starałam się pomyśleć o tym mniej dosłownie. Abstrahując od widzianych wcześniej form. Że to nie tylko wypukły wzorek w różyczki, że przecież grubość poszczególnych ubrań z zestawu też ma znaczenie. Wyczulił mnie na to przypadek. Czysty. Chciałoby się powiedzieć – jak zwykle.
Splot faktur 01

Do tej pory myślałam tylko o kolorach. O ustalonych paletach barw. Tutaj brązo-czerwienio-fiolety (choć nie pasują mi wcale niektóre z fioletów i większość czerwieni), tam zestaw w kolorach ziemi, musztardowy z kobaltem, „zaszarowanie” jako całość samo w sobie… Dodanie do tego kolejnego czynnika, to już zbyt wiele. Stanowczo, jak na moją osobę. Niby gdzieś intuicyjnie wiedziałam, że grube ubrania zimowe nie łączą się z zwiewnymi lnami. Niby z szczenięcej przekory łączyłam kiedyś ciężkie sznurowane buty z lekką, balową wręcz sukienką. No niby.
Splot faktur 02
Intuicja i gotowe wyniesione z subkultur wzorce to jedno. A pełna świadomość tego co się robi – drugie. Nawet jeżeli to pierwsze działa całkiem nieźle, tylko raz na ileś przypadków zawiedzie. Powinnam więc wiedzieć że do „skórzanych” spodni gruby sweter będzie w porządku, a przynajmniej gdzieś w archiwalnych obrazach mnie w swojej głowie odtworzyć. Przypadek czysty – jak mówię. Przypadek który spadł mi na twarz podczas sprzątania bałaganu w „garderobie”. Dawno już zapomniany zielony sweter który planowałam wyrzucić. Bo za gruby splot jak dla mnie miał. Zbyt mięsisty i bury. I niby zbyt nijaki w wyrazie.
Splot faktur 03
Jak ostatni kawałek wizerunkowej układanki w komplecie do czarnych spodni i – o zgrozo! – pozornie niepasujących brązowych skórzanych butów.
Splot faktur 04

Jesienne kwitnienie

Listopad5

Dopadło mnie i raczej prędko nie puści. Skutek, raczej do przewidzenia ciągłego stresu, życia w biegu, zbyt długich godzin pracy i chłodnych wieczorów. Choć to ostatnie wpływ na mnie miało pomniejszy – w mieszkaniu ze względu na zwierzęta tropiki, z pracy w godzinach prawie-że-nocnych wracałam samochodem, tak żebym się komunikacją miejską nie musiała przemieszczać, marznąć na przystankach i spędzać kawał czasu w tramwaju. Tak wygodniej, szybciej i prościej. Gadanie i prawdy oczywiste. Rozłożyły mnie na łopatki zmęczenie, niedospane noce, zmiana temperatury. No i coś jeszcze. Teraz odpoczywam.
Jesienne kwitnienie 01

Śpię do południa, czytam książki, kwitnę przed komputerem.
Jesienne kwitnienie 02

Ziąb

Październik18

Powoli się zaczęło. Opornie jeszcze staram się nosić długie spódnice na gołe nogi. Próbuje unikać wbijania się w obcisłe kolorowe rurki, noszenia skarpet do pełnych butów. Bogowie, jeśli teraz w połowie października tak mam chodzić ubrana to cóż to będzie zimą. Są pewne plusy – uśmiecham się do siebie. Szale i chusty. Lubię kolorowe szale i chusty. I mój ulubiony żakiet, noszony teraz często w roli lekkiej kurtki.
Ziąb 01

Ziąb 02

Ziąb 03

Ziąb 04

Miejskie Goa

Październik12

W blogerskim światku to aż wstyd przyznać. Wielki wstyd, że wcale a wcale nie podróżuję w miejsca które mnie interesują. Bo jak to tak? Skoro mnie interesują to dlaczego nie zrobię wszystkiego żeby tam pojechać. No przecież marzenia trzeba spełniać. A kto tego nie robi sam sobie winien. Do tej pory zasłaniałam się zwierzątkami którymi trzeba się opiekować, masą innych absorbujących zajęć. Ostatecznie finansami. A jak. W końcu jeżeli ktoś chce całe życie wynajmować pokój w mieszkaniu z obcymi ludźmi i wkurzać się, że nie może nic w nim zmieniać pod siebie to jego sprawa. Przynajmniej tak sobie swoją zasiedziałość w jednym miejscu tłumaczę. No i zbyt aspołeczna jestem na takie doświadczenia. Marzenia. Phi. Same na siebie nie zarobią. A rachunki też trzeba płacić. Nie podróżuje więc do tych wszystkich wspaniałych i odległych miejsc. Mam o nich tylko swoje wyobrażenia. Wchłaniam obrazki znalezione w internecie. Kupuję orientalne dodatki do mieszkania. Substytuty. Ubieram się wygodnie i miękko, zupełnie nie po drodze z korporacyjnym dress codem. W ramach rekompensaty.
Miejskie Goa 01

Miejskie Goa 02

I doskonale zdaje sobie z tego sprawę, że są ludzie którzy funkcjonują zupełnie inaczej niż ja. Którym pusty pokój z łóżkiem wystarcza. Znajoma mówi mi, że rzeczy materialne to zło. Że są jak klatka. Minimaliści życiowi piszą o tym również. I że materia człowieka ogranicza i nie pozwala skupić się na własnym duchowym rozwoju, rozprasza, kieruje energię w skomplikowane zagadnienia wyboru koloru firanek z najnowszego katalogu i modnych płytek do kibla.
Miejskie Goa 03

Otaczam się więc przedmiotami jak wielką ochronną mydlaną bańką. Moszczę sobie wygodnie swoją bezpieczną norkę. Podróżuję do wnętrza siebie samej.
Miejskie Goa 04

Miejskie Goa 05

Miejskie Goa 06

« Older Entries










Akcja: Nie kradnij zdjęć!


adopt your own virtual pet!