W krainie grzybów

Wrzesień16

Mogłam sobie w końcu pozwolić po całym tygodniu na małą ucieczkę. Najlepiej tam gdzie czuję się najbardziej naturalnie. W krainie grzybów.
Objuczona więc ciężkim sprzętem i prowiantem wyprawiłam się z R w las. Na polowanie z obiektywem.
W krainie grzybów 01

W krainie grzybów 02

W krainie grzybów 03

W krainie grzybów 04

Tajemniczy ogród

Wrzesień13

Świat, pogoda, ilość posiadanego czasu… wszystko to ostatnio drażliwe ze mną tematy. Ilość przepracowanych godzin pod rząd, stresu wyraźnie wpływa na empatię i zdolność do przebywania wśród innych ludzi. Szczęściem nie zawsze muszę. Szczęściem kiedy załatwiam różne, niecierpiące zwłoki sprawy po drodze wpadam czasem na takie miejsca.
Tajemniczy ogród 01

Hmmm… tego tu nie było – myślę sobie. Na pewno, jeszcze jakiś czas temu, może kilka lat. Kupowanie dodatków w lokalnej pasmanterii potrafi w takich okolicznościach miło zaskoczyć. Lepiej niż przez internet. Zdecydowanie. Internet nie zapewnia takich widoków na żywo ;)
Tajemniczy ogród 02

Ani takiego tła do zdjęć. Chociaż i to podobno można obecnie kupić. Tak może na zimę. Lampy studyjne już mam, tylko z miejscem wieczny problem.
Tajemniczy ogród 03

Ale gdybym miała taki przydomowy ogród, choćby i nawet w bramie, między kamienicami w centrum miasta… Albo kocią kuweto-klatkę usunąć z pokoju… Ehhh… marzenie.
Tajemniczy ogród 04

A… właśnie. Pozdrowienia od Spinki i jej małych trójkątnych ząbków podczas wizyty z kotkiem u weterynarza.
Tajemniczy ogród 05

Teraz będę musiała ręce przynajmniej jakiś czas do zdjęć po kieszeniach chować.
Tajemniczy ogród 06

Prywatny Lord

Sierpień28

Na różnych blogach co chwilę natykam się na akcję z zdjęciami w gronie przyjaciół, celebrowanie przyjaźni i zachwalanie niejakiego Lorda. Jako że jestem ostatnio zupełnie aspołeczna – zresztą w większości życia również, a jeśli zachowywałam się kiedykolwiek w inny sposób to znaczy, że tylko mi się zdawało że lubię przebywać w towarzystwie innych ludzi. Bzdura. Jedyną osobą w której obecności mogę być zupełnie nieskrępowana jest R. To i tak sporo gdyż plotki głoszą iż niektóre kobiety to nawet wstają dwie godziny wcześniej żeby się zdążyć pomalować aby „misiaczek” przypadkiem nie zobaczył ich na żywo, zupełnie sauté. Takie tam urban legend.
Prywatny Lord 01

Naszą wielkomiejską rozrywką i sposobem na wyjście do ludzi, jak to doradzało nam wielu, jest wyjście… do kina. Najlepiej kultowego gdzie ostatni seans często jest pod znakiem zapytania ponieważ musi zebrać się odpowiednia ilość osób w liczbie pięciu. Dla nas to już tłum. Ale film można przynajmniej obejrzeć w spokoju. Takie kino w mieście jest tylko jedno.
Prywatny Lord 02

Lord chciałoby się powiedzieć też jest tylko jeden. Wiecie, matka ponoć tylko jedna, pierwsza miłość i takie tam ludowe opowiastki. A to nieprawda – reszta blogerek zdaje się wyraźnie wyznaje innego niż ja.
Prywatny Lord 03

Zdecydowanie. U mnie bardziej mnogo. Gościł już na blogu Śiwa. Kawał czasu temu. Jest i następny w kolejce. Ganeśa. Albo „pani słonik”, jak nieopatrznie powiedział znajomy z pracy na widok mojej nowej sukienki. Zanim spojrzałam w jego kierunku lodowatym wzrokiem, oczywiście.
Prywatny Lord 04

Sukienkę dostałam od R. I w sumie sama aż się dziwię i jestem pod wrażeniem. Zupełnie na serio, znając jego pojęcie o tym w co powinnam się odziewać jako kobieta. Jakoś na sukienkę z Lordem Ganeśa nie kręcił specjalnie nosem.
Prywatny Lord 05

Malinowa Zaraza

Sierpień25

Miałam kiedyś takiego badzika z napisem „(Redd’s) malinowa rewolucja”. Nosiłam dumnie przypiętego do własno-maszynowo uszytej torby na ramię wraz z innymi tworzącymi hippisowski klimat całości kolorowymi precjozami. Pamiętam jak dziś jak go dostałam i pamiętam jak dziś gdzie i kiedy go zgubiłam. Więcej nigdy nie miałam żadnych przypinek, mimo szczerych chęci, kilku podejść do zakupu lub zamówienia jakiejś specjalnie dla mnie z moim wzorem. Słyszałam na jednym z forów, że ponoć H&M czy inna sieciówka zaczęła mieć w sezonie swoje kolekcje badzików. Jak wielu innych rzeczy które dotąd miały kojarzyć się z niezależnością miast konsumpcjonizmem. Ćwieki, szerokie bransolety czy kolczyki rodem jak wyjęte z szuflady babci. Wszystko było.
Malinowa zaraza 01

Szczęściem jeszcze sieciówki nie wzięły się za tunele – chyba że o tym nie wiem, niech mnie ktoś oświeci. Swoje dostałam od R. Bożeszku jak on dobrze mnie zna i doskonale wie co mi sprawi radość.
Malinowa zaraza 02

Zdziwiło mnie niemniej kiedy na Allegro wpadłam na masajkę.
Malinowa zaraza 03

W sumie nie powinnam być tym zaskoczona. Przecież kilka (co najmniej) blogerek starej szkoły masajki nosi, część przypuszczam nawet – jak ja – na swój użytek produkuje. Gdyby nie to że, no właśnie, słowo klucz, ów naszyjnik miał przyczepiona metkę Zara.
Malinowa zaraza 04

No cóż, skoro już nawet Zaraza bierze się za produkcję etnicznych naszyjników w ramach pewnie obowiązujących na lato hippisowsko-plażowo-surferskich trendów, to pozostaje mi się tylko cieszyć.
Malinowa zaraza 05

Nie jak kilka lat temu przeklinać pod nosem, złorzeczyć na cały kopierski światek który nie czuje klimatu, licytować się sama ze sobą i ograniczać w ramach chwilowo przyjętej subkultury. Nie, nie, nie. Zacieram ręce na samą myśl ile teraz rzeczy jest na wyciągnięcie ręki, które można tak wejść do sklepu, wyciągnąć portfel i kupić. Albo przeklikać na Allegro ;)
Malinowa zaraza 06

Ponoć kiedyś, czego już nie pamiętam, trzeba było nieco bardziej się nakombinować żeby mieć te wszystkie cudeńka w etnicznym stylu. No i żeby mieć dredki. Teraz to tak, jak na klik.
Malinowa zaraza 07

Malinowa zaraza 08

Kubeczek malowany że hej

Sierpień22

Twórcze aktywności mając pod opieką Spinkę są dość utrudnione. Dużo bardziej niż dotychczas mając w rozkładzie zajęć tylko pracę i gotowanie. Niemniej udaje mi się czasem parę chwil na różne działania znaleźć – o dziwo.
Kubeczek malowany 01

Działania są o tyle różne, że niektóre z nich realizowałam nawet kilka lat temu, po czym odkładałam na jakiś czas. Krótszy lub dłuższy jak teraz w przypadku malowanego ceramicznego kubka.
Kubeczek malowany 02

Całość prac nad malowaniem przeciągnęła się do godzin późno-nocnych. Mimo iż kubeczek malowałam inspirując się wzorem widzianym w internecie. Oczywiście nie dałabym rady pomalować go tak samo jak oryginał, nic z tych rzeczy, a i sporo myków na temat maziania po ceramice zdołałam zapomnieć.
Kubeczek malowany 03

Ale coś udało się zrobić. Co prawda nie tak jakbym tego od siebie oczekiwała. Ale na początek może być
Kubeczek malowany 04

Kubeczek malowany 05

Kubeczek malowany 06

« Older Entries










Akcja: Nie kradnij zdjęć!


adopt your own virtual pet!